poniedziałek, 11 lutego 2013

Rozdział 9

Święta już za nami. Siedzieliśmy właśnie w salonie, gdy zadzwonił mi telefon. Poszłam odebrać.
*Rozmowa*
?: Nadia?
N: Tak, a kto mówi?-zmarszczyłam czoło.
P: No racja. Tu twój wujek Paul, pamiętasz mnie?
N: Wujek Paul? Skąd ty...
P: Nie ważne. Wiesz gdzie mieszkam?
N: Tak, wiem nadal tam gdzie zawsze?
P: Tak, tak czy chciałabyś mnie odwiedzić?
N: Tak, a o której ?
P: Dzisiaj o 17.00, dobrze?
N: Wujku, a mogę z kimś przyjśc?
P: Tak oczywiście.
N: Dziękuje, to do zobaczenia.
P: Do zobaczenia.-odłorzyłam słuchawkę i zaczęłam piszczeć na cały dom.
H: Nadia co się stało!
N: Mój wujek do mnie dzwonił!
Ni: Wujek?
N: No właśnie! Przecież byłam przekonana, że nie mam już nikogo, a tu taka niespodzianka! Właśnie Hazza, pójdziesz tam ze mną dzisiaj do niego?
H: Z tobą zawsze.-powiedział i podszedł wygiął mnie do tyłu i delikatnie pocałował.
N: Dziękuje, za poranną gimnastykę-zaśmiał się.-Która godzina!-krzyknęłam-11.00 BREAKFAST TIME!-krzyknęłam biegając po domu wymachując rękoma, a reszta tylko się śmiała. 

Dodaj napis
Siedzieliśmy jeszcze do 16.00 i poszłam się szykować. Wzięłam prysznic i umyłam włosy, potem je wysuszyłam i uczesałam w koka. Ubrałam to:http://allani.pl/zestaw/617218 . Zeszłam na dół gdzie czekał już Harry. Pocałował mnie, złapał za rekę i mogliśmy iść. Poszliśmy w wyznaczone miejsce. zadzwoniłam do drzwi, a w nich stanął...












Przepraszam, że taki krótki, ale brak weny i wgl. Wcale mi nie zalerzy na komach.




?HazzowoMalikowa

sobota, 9 lutego 2013

Rozdział 8

Następny dzień. Obudziłam się na czyiś kolanach i przygnieciona przez jakieś dwa mamuty. Spojrzałam na zegarek, który wskazywał godzinę 11.00.
N: Dobra koniec tej dobroci-powiedziałam cicho i zrzuciłam wszystkich na podłogę.
Z: Co się dzieję, wcale nie spałem.-powiedział opierając się jedną ręką o podłogę.
Ni: Co się stałooooo?- wybuchłam śmiechem widząc ich miny.
H: Gdzie jest Nadia?
N: Tu jestem.-pocałowałam go w czoło.
H: O dobrze, że jesteś, bo muszę ci coś powiedzieć.
N: Słucham?
H: Mam dla ciebie niespodziankę.-powiedział podchodząc do mnie i chwytając mnie w tali.
N: Dobrze o której mam być gotowa?
H: Po obiedzie, ubierz się swobodnie, dobrze?
N: Dobrze.-powiedziałam całując go. Resztę dnia spędziliśmy oglądając telewizje albo jedząc śniadanie i nareszcie obiad. Poszłam na górę i ubrałam się w to: http://www.ubiore.pl/style/119363/?action=save . zeszłam na dół gdzie czekał na mnie Harry. Uśmiechnął się do mnie pokazując swoje dołeczki
H: Idziemy?
N: Idziemy-złapałam go za rękę i poszliśmy do jakiegoś miejsca. 
N: Harry gdzie my idziemy?-spytałam.
H: To popatrz-pokazał na sklep zoologiczny.
N: Sklep zoologiczny?-skrzywiłam się.
H: Mówiłaś, że chciałabyś mieć kota, to proszę cię bardzo-wszedliśy do środka, gdzie było pełno kotów.- wybierz sobie jakiego tylko chcesz.-odwróciłam się w stronę Hazzy i przytuliłam się do niego mocno.-NO idz wybieraj!-chodziłam koło wszystkich klatek, ale jeden mi się bardzo podobał. >>>>>>>>>>>>
N: Ten jest śliczny.
H: Chcesz tego?
N: Tak na mnie słodkko patrzy, że chyba nie odmówię- powiedziałam, a Harry tylko się zaśmiał.
H: To bierzemy tego.-powiedział do kobiety, która nas obsługiwała. Kobieta wzięła kota do jakiejś klatki i podarowała go mi. Harry uśmiechną się do mnie, a ja  pocałowałam go w policzek. Zapłacił i poszliśmy do domu. Weszliśmy, a reszta podbiegła do nas i zachwycała się kotkiem.
Z: Jeju, ale on śliczny!
Ni: Ja go będę karmić.
Lo: Ojejejejejejejejejejjejejejejejjejej.
Li: Sliczna Kicia.
H: NO właśnie Nadia jak go nazwiemy?
N: Nutella!
Ni: Tak Nutella!
N: Ej ale on chyba jest głodny.
H: Czekajcie, ja pójdę do pobliskiego sklepu i kupię coś mu do jedzenia.
N: Harry! A gdzie on będzie się załatwiał?
H: Pięknie.
Ni: Dobra, ja będę po nim najwyżej sprzątać.
H: Serio, ty NIall? Dobra niech ci będzie.
Ni: Będę wujkiem Horanem!
N: Jezuuu!
H: Dobra to ja idę po to żarcie, a wy się zajmijcie nim.-wyszedł i poszedł po żarcie.
N: Chłopaki wy się zajmijcie Nutellą, a ja poszukam jakiegoś koca, żeby kicia mogła się wyspać.
Z: My się nim zajmiemy-uśmiechnął się do mnie Zayn.
N: Mam nadzieje.-poszłam na górę poszukać jakiegoś koca. Znalazłam i zeszłam na dół.-Chłopaki znal...-O Boże ! Ich nie można zostawić nawet na 5 minut samych.-Co tu się do cholery jasnej dzieje!
Z: Bo ta kicia na mnie wskoczyła i mi podarła bluzkę!
N: Jezuuu.
Li: No co?
N: Jajco.
Lo: NO to co mamy zrobić?

piątek, 8 lutego 2013

Rozdział 7

* 4 miesiące później
Zblirzają się święta i przygotowanie do gwiazdki. Zostało na tylko 7 dni, żeby kupić prezenty. Mam już dla wszystkich kupione, tylko nie mam dla Harrego. Dla Nialla kupiłam sweter w norweskie wzory, dla Louisa dwie bluzki w paski, dla Zayna nowe buty i dla Liama koszulę w kratkę. Tylko nie mam dla Harrego. Przez trzy dni chodziłam po sklepach i wreszcie znalazłam. Cały tydzień mijał bardzo szybko. I nareszcie doczekaliśmy się. O 16.00 mieliśmy zacząć, więc obudziłam się o 6.00 rano. Zaczęłam gotować i robić babeczki.
Nie zabrakło oczywiście przy mnie Nialla.
Ni: Coooo tam gotujesz?
N: Nie powiem.
Ni: Powieeedz.
N: Nie powiem i koniec. Amen.
H: Co tam pieczesz?- spytał łapiąc mnie w tali i całując w szyję.
N: Dowiecie się o 16.00.
H: Dobrze.
Lou&Z&Li: Co tak pięknie pachnie?
N: Kur... dowiecie się na kolację, a teraz zajmijcie się sobą, bo muszę mieć tu spokój. Wynocha!-krzyknęłam i wszyscy wyszli z kuchni. Robiłam wszystko tak długo, że jak spojrzałam na zegarek była już 15.00 i postanowiłam się pójść przebrać zamykając drzwi od kuchni na klucz. Poszłam na górę umyłam włosy i ubrałam się w ten zestaw : http://www.ubiore.pl/style/119261/?action=save . Oczy podkreśliłam eyelinerem i włosy spiełam w koka. Schodziłam na dół i napotkałam się na mojego chłopaka.
H: Woo, wyglądasz...
N: Tak wiem.
H: Schodzimy?
N: Ta.

Poszliśmy z Harrym na dół oczywiście trzymając się za ręce.
Li: Idą!
Z: No ile można?!
N: No można.
Ni: No chodzcie siadamy bo już nie mogę wytrzymać!
Usiedliśmy do stołu, ja miedzy Harrym a Zaynem. 
N: Ej chłopaki mam do was pytanie.
1D: No?
N: A wy lubicie The Wanted?- na moje słowa Niall zakrztusił się barszczem- Czyli nie?
Lou: No wiesz nigdy z nimi nie gadaliśmy...
N: Aaa...
Ni: A czebu siem pyuaaad- pwiedzial Niall z zapchaną buzią jedzeniem.
N: Nie tak poprostu.
Z: A ty ich lubisz?
N: No nawet, nie moge powiedzieć, że nie.- po moich słowach Harry i Liam się do siebie usmiechnęli.-i resztę kolacji przesiedliśmy w ciszy. Nadszedł czas na prezenty.
Ni: Preeezenty czaas otwooczyć! - poszliśmy otworzyć prezenty. Od Nialla dostałam wieeelgaśną Nutelle, od Liama Sweter w norweskie wzory..., od Louisa bluzka w paski( no co za zbieg okoliczności Liam i Lou)  a od Zayna czapkę z Obeya i kilka bluzek z moimi ulubionymi zespołami.
H: Nadia a dla mnie?
N: No a dla mnie?
H: Właśnie chodz na górę to ci go dam
N: No właśnie ja tez mam go na górze dla ciebie.- chwyciła mnie za ręke i poszliśmy do naszej sypialni.
H: No to co na 3. Raz dwa trzy- wyciągneliśmy dwa czerwone pudełka. Dałam je mu a on mnie. Otworzyłam a w nim była branseletka z Napisem " Harry". 
H: Wow. Normalnie myślimy tak samo.- dziwny zbieg okoliczności bo ja dałam Hazzie branseletke z moim imieniem.
N: Jeju.
H: Ojej.- popatrzyliśmy sobie w oczy i pocałowaliśmy się apotem utkwiliśmy w uścisku przez jakieś 5 minut.  Postanowilismy pójść na http://www.blogger.com/blogger.g?blogID=3527358042757973370#editor/target=post;postID=1526136233821069115dół do chłopaków. I usiedliśmy z nimi na kanapie i zastanawialiśmy co będziemy robic dalej.
H: To może pogladamy filmy te świąteczne, dzisiaj leci mój ulubiony '' To właśnie miłość''
N: Ojej to mój też.-uśmiechnęliśmy się do siebie.
Lou: To co maraton filmów świątecznych?
Wszyscy: Taak!- oglądaliśmy wszystkie filmy do północy oczywiście nie wytrzymałam i zasnęłam na Harrym, później Harry a na mnie Zayn i Niall.
Następny dzień na kanapie
 

czwartek, 7 lutego 2013

Rozdział 6

Pojechaliśmy najpierw do domu mojej dawnej przyjaciółki Julki. Podjechaliśmy pod jej dom i zapukałam do drzwi. Nikt nie otwierał więc zapukałam jeszcze raz i wtedy drzwi się otworzyły. Stanęła w nich dziewczyn w moim wieku. Uśmiechnęłam się do niej , a ona tylko zmarszczyła czoło. 
N: Nie poznajesz mnie?
J: Y, a kto ty?
N: No Nadia.
J: A ta Nadia. Cześć, dawno a tobą kontaktu nie miałam. A on to kto?-spojrzała w stronę Harrego.
N: A właśnie, to jest Harry. Harry to jest Julka.
J: To ten Harry z 1D?
N: Tak.
J: A co on tu robi?
N: Stoi.
J: Nie wiedziałam, ja się pytam co on z tobą tu robi?
N: No, nie ważne.
J: Okey. Słuchaj nie mogę was zaprosić, bo mam bałagan i się uczę do matury.
N: Aha, aha.
J: Dobra to cześć-i zamknęła na drzwi przed nosem. Co się z nią dzieje? Przecież, kurde.
 A zresztą, pieprzyć ją.
N: Harry, kiedy wracamy do domu?
H: Znaczy do Londynu?
N: No.
H: Za 3 godziny mamy samolot.
N: Aha, okey.
Pojechaliśmy do hotelu i się spakowałam. Rozmawialiśmy jeszcze trochę z Harrym
N: Harry, a co będzie jak mnie wasze fanki nie zakceptują?
H: Muszą cię zakceptować.
N: A co jeśli nie? Będę ofiarą mediów albo na TT będą do mnie wysyłać różne wiadomości?
H: Nie będą zobaczysz- chwycił moją twarz i złorzył ciepły pocałunek na moich ustach.-Idę jeszcze do chłopaków na chwile, zaraz do ciebie wrócę, kocham cię- uśmiechnął się do mnie przyjaźnie.
N: Ja ciebie też.- wyszedł z pokoju. Połorzyłam się na łóżku i zaczęłam płakać. Nie wiedziałam z jakiego powodu. Przypomnieli mi się moi rodzice, zawsze mnie kochali, robili wszystko, żebym tylko była szczęśliwa. I jakbym tylko nie zagadała taty jak jechaliśmy samochodem to by jeszcze żyli. Ale nie mogę się nad sobą tak użalać muszę być silna. Wtedy wszedł do pokoju Harry i szybko do mnie podszedł i mnie przytulił.
H: Co się stało?
N: Nic.
H: No powiedz mi proszę.
N: Bo przypomnieli mi się moi rodzice.
H: Nie płacz już. Ja nie mogę patrzeć jak cierpisz. Nie płacz proszę.- przytulił mnie do siebie jeszcze bardziej i pocałował w czoło. Zbliżała się godzina odlotu więc poszłam do łazienki się ogarnąć. Ubrałam się w to: http://www.ubiore.pl/style/119047/ . Jechaliśmy już na lotnisko i wsiadaliśmy do samolotu. Byliśmy już w Londynie, wysiadaliśmy z samolotu i wtedy już nic nie pamiętam. Obudziłam się w szpitalu. Otworzyłam oczy i poczułam, że ktoś trzyma moją rękę.
N: Harry?
H: Nadia, słyszysz mnie?
N: Tak.
H: Nareszcie myślałem, że się już nie obudzisz.
N: A co się stało? Gdzie jest reszta?
H: Kiedy wysiadaliśmy z samolotu zasłabłaś i spadłaś ze schodów i wylądowałaś w szpitalu. A reszta chłopaków jest na dworze. Śpisz już tu kilka dni. Jesteśmy przy tobie cały czas.
N: Naprawadę? Jeju, dziękuję. Nie musieliście.- Do pokoju wbiegła reszta chłopaków i rzuciła się na mnie, aż nie mogłam oddychać
 

środa, 6 lutego 2013

Rozdział 5

Weszliśmy do domu, była już 22.00. Reszta lokatorów lokatorów siedziała na kanapie wpatrzeni w telewizor. Kiedy weszliśmy wszystkie 5 par oczu skierowało się w naszą stronę, uśmiechnęli się, a my z Harrym patrzyliśmy na siebie bo nie wiedzieliśmy o co chodzi. Wtedy Hazza szepnął mi do ucha " To przez nasze specione ręce". Uśmiechnęłam się do niego i poszliśmy do chłopaków, usiedliśmy koło nich i wtedy Zayn zaczął.
Z: I jak ci się podobała niespodzianka?
N: Jak to to wy o wszystkim wiedzieliście, o Brunie i Edzie?
Ni: No tak, przecież ja zadzwoniłem do Bruna, a Zayn do Eda- pościł mi oczko Niall.
N: O matko, ja chcę wiedzieć za co to wszystko?
Li: Tak, po prostu.  Polubiliśmy cię Nadia.-Uśmiechnął się do mnie Liam.
N: Tak po porstu?
Lo: Tak.
H: Która to już godzina?
Ni: 23.00.
N: No to nie wiem co robimy?
Li&Lo&Ni&H&Z: Spać!
N: Dobrze.
Poszliśmy wszyscy na górę i do swoich pokoi. Kiedy już się umyłam do mojego pokoju zapukał Zayn. Zaprosiłam go i usiadł na moim łóżku.
Z: I jak jesteś z Harrym?
N: Nie wiem.
Z: Serio, on tak na ciebie patrzy, jakby chciał cię zjeść.
N: Przestań!
Z: Dobra, dobra. Przyszedłem do ciebie, bo mam sprawę.
N: No mów.
Z: Bo my mamy koncert w Polsce, a my cię samą tu nie zostawimy. Chciałabyś z nami tam pojechać?
N: Znaczy, że do Polski?
Z: No.
N: Mam tam dużo znajomych, z którymi już od dawna nie mam kontaktu, ale jak mam z wami w trasę koncertową jechać to pojadę.
Z: Ale do swoich znajomych możesz pojechać, ale na koncerty też.
N: Dobrze zgadzam się, a kiedy wyjazd?
Z: Za 2 dni.
N: To będę musiała kupić sobie nowe ciuchy i zadzwonić do starych znajomych. 
Z: Nie ma problemu.
Dni mijały bardzo szybko i nadszedł dzień wyjazdu. W podróż samolotem ubralam się w to: http://www.ubiore.pl/style/118886/ . Oczywiście nie odbyło się bez fanek na lotnisku. Lot trwał około 2 godzin. Doleciliśmy na miejsce i zalokowaliśmy się w hotelu. Miałam pokój z Harrym. Pierwszy koncert mieli mieć za 5 godzin. Przez te kilka godzin chłopcy mieli próby przed koncertem poszłam się ubrać w to: http://www.ubiore.pl/style/118770/ . Poszliśmy na koncert. Stałam za kulisami, żeby nikt mnie nie widział.  Na koniec Harry powiedział.
H: Na koniec, chciałbym zaprosić pewną bardzo ważną osobę w moim życiu. - wyjął rękę w moją stronę. ja tylko ryszyłam ustami na znak " Ja" Harry pokiwał głową i podeszłam do niego niezdecydowana. 
H: Chciałbym teraz to powiedzieć, bo nie miałem okazji przed tem. Nadio, będziesz ze mną?
Stanęłam jak wryta i tylko kiwnęłam głową. Wszyscy nam klaskali, a ja tylko przytuliłam się do Hazzy i zaczęłam płakać. Doszedł koniec koncertu i wróciliśmy do hotelu. Na drugi dzień miałam jechać z całym 1D do moich znajomych.

wtorek, 5 lutego 2013

Rozdział 4

Poszliśmy w jakieś miejsce, w które Harry nie chciał mi powiedzieć. Po drodze szliśmy za rękę i śmialiśmy się. Wtedy doszliśmy do dużego budynku, do którego od razu weszliśmy.
N: Harry, możesz już mi powiedzieć, gdzie my do cholery jesteśmy?
H: Tak bardzo chcesz wiedzieć?
N:Tak muszę wiedzieć!
H: No to patrz.-powiedział i otworzył drzwi gdzie było pełno płyt z muzyką. Tak bardzo chciałam tu przyjść. Widziałam to miejsce w gazetach i internecie, ale to pomieszczenie robiło takie wrażenie.
N: Harry, skąd ty wiedziałeś, że chce tu przyjść- powiedziałam i poleciała mi łza.
H: No wiesz, ja też chciałem tu przyjść. A teraz wybierz tyle płyt ile chcesz, ja zapłacę- uśmiechną się i przytulił mnie do siebie.
N: Naprawdę?
H: Tak, kupie ci, żebyś tylko była szczęśliwa.
N: Dziękuje- rzuciłam się na niego i pocałowałam w policzek.
H: A tearz chodz znajdziemy jakieś płyty.- poszliśmy i znalazłam tyle płyt moich ulubionych zespołów np. ACDC albo Nirvana i Linkin Park i Bruno Marsa i Eda Sheerana. Harry był cały czas był przy mnie i trzymał mnie w pasie i kiedy już wybrałam kilka płyt poszliśmy do kasy i loczek zapłacił.
H: Mam jeszcze jedną niespodziankę dla ciebie.
N: Nie za dużo tego na dziś?
H: Nie chodz.- złapał mnie za rękę i zaprowadził mnie do parku. Szliśmy w stronę jakiejś ławki, gdzie siedziało już 2 chłopaków. Podeszliśmy do nich, siedzieli w ciemnych okularach i kapturach.
H: A więc droga Nadio. Mówiłaś, że lubisz Eda Sheerana i Bruna Marsa, tak?
N: NO tak.
H: A więc poznaj- wtedy wstali z ławki i zdjeli kaptury i okulary.- To jest Bruno a to Ed.
B: Cześć.
E: Cześć, serio jesteś ładna jak opowiadał Harry.-uśmiechną się do mnie rudy chłopak.
N: Ale to jest nie możliwe, że to wy, ja nie wieże. Ale to wy, o Boże. NIe no Harry zabije!


 Gadałam z chłopakami jeszcze przez jakąś chwile, byłam taka podekstytowana, tym że spodkałam swoich idoli.
B: Ja muszę już zmykać, Nadia daj mi swój numer tel.
E: Ej ja też chce!
N: Dobra już dyktuję.
Podyktowałam im swój numer a oni mi swój. Wróciliśmy z Harrym do domu.
N: Harry dziękuje.
H: NIe ma za co. Chodzmy odsuchajmy płyt co kupiliśy.
N: Dobrze- i pocałowałam go tym razem w usta. Całowaliśmy sięnamiętnie przez jakąś chwilę i kiedy się od siebie odkleliśmy poszliśmy do domy.
W domu. 

Rozdział 3

Kiedy obudziłam się o 10.00, leżałam na loczku. Na początku się przestraszyłam, ale potem sobie wszysto przypomniałam. Zauwarzyłam, że Harry już się obudził i przyglądał się mi.
H: Dzień dobry-powiedział i szeroko się uśmiechnął.
N: O dzień dobry, długo już tak leżysz?
H: 5 minut...
N: To może zejdziemy na śniadanie?
H: Dobrze.
N: Tylko pójdę się ubrać i się ogarnę, schodzę na 10 minut.
H: Dobrze.
Poszłam do łazienki i ubrałam się w to: http://www.ubiore.pl/style/118635/ i zrobiłam kitkę. Zeszłam na dół, a tam czekało na mnie 5 przyjaciół. 
Lo:O przyszłaś, chodz na śniadanie a potem gdzieś pójdziemy.
N: Super, a co jest na śniadanie i gdzie pójdziemy?
Ni: Są naleśniki z nutellą i pójdziemy gdzieś nie wiem gdzie- uśmiechną się przyjaźnie.
N: Super to chodzmy jeść.
Zjedliśmy naleśniki i poszłam na górę ZNOWU się przebrać na wyjście na miasto. Ubrałam się w to: http://www.ubiore.pl/style/118579/ . I nie zmieniałam fryzury. Wszyscy wyszliśmy po 30 
minutach. Po drodze Idąc w NIEWIADOMĄ Harry złapał mnie za rękę . Poszliśmy do ulubionej restauracji NIalla Nando's a potem na kręgle. Wróciliśmy około 15.00. Harry, ten Ginius wysłał mi sms'a czy wyjdę z nim około 19.00 gdzieś. Harry to ginius stał koło mnie i mi wysyła sms'a. Wróciliśmy do domu i oglądaliśy TV. Kiedy było 18.30 poszłam na górę i ubrałam się w to:http://www.ubiore.pl/style/118527/ . 
H: Idziemy?
N: Idziemy.

poniedziałek, 4 lutego 2013

Rozdział 2

Idąc w stronę Alana, byliśmy już razem od 3 lat i nigdy nie był dla mnie taki nie miły. Podeszłam do niego chciałam go pocałować w policzek, ale się odsuną. 
N: Alan co się z tobą dzieję!- spytałam.
A: Ale o co ci chodzi?- niby nie wiedząc o co chodzi. 
N: Najpierw jesteś taki nie miły dla mnie, a potem jeszczę chcę cię pocałować, a ty się odsuwach, co się dzieje do cholery!
A: Bo wiesz, że jesteśmy razem już 3 lata. Ale to uczucie do ciebie się we mnie wypaliło...-powiedział spuszczając wzrok.
N: Ale jak to?
A: Kocham inną, sorry, ale możemy zostać przyjaciółmi.
N: Pogrzało cię? Za to co mi teraz powiedziałeś masz mi jeszcze czelność mi mówić zostańmy przyjaciółmi? Wal się, nie chce cię znać!- krzyknęłam z płaczem uderzając go w twarz. Odbiegłam jak najdalej od niego, brzydzę się nim, nie chce go znać, ani widzieć na oczy. Niech się liże ze swoją nową laską! Pobiegłam do domu i usiadłam na kanapie i zadzwoniłam do Zayna.
N: Zayn, możesz przyjść do mnie teraz, nie pytaj dlaczego, potrzebuje cię, proszę!
Z: Dobrze, a mogę przyjść jeszcze z kimś.
N: Tak możesz bądz tu jak najszybciej, proszę!
Z: Dobra już jadę do ciebie.
Czekałam na niego 10 minut. Wtedy rozległ się dzwonek do drzwi i poszłam je otworzyc.
N: Zayn?
Z: Tak, Nadi?
N: Dziękuję, że tak szybko do mnie przyjechałeś- rzuciłam się mu w ramiona jeszcze ze łzami w oczach.
Z: Co się stało?
N: Wejdzcie do środka, wszystko wam opowiem.-zaprosiłam Zayna i jego 4 innych znajomych do salonu.
Z: Właśnie, to jest Niall, to Harry, to jest Liam a to Louis.- Powiedział pokazując na każdego ze swoich znajomych.
N&H&Li&Lo: Cześć.
N: Cześć miło was poznać.
Li: To powiesz co się stało, że płaczesz?- spytał Liam siadając koło mnie.
N: No wiecie, chodziłam z takim Alanem od 3 lat i dzisiaj się z nim umuwiłam, cieszyłam się a on po prostu mi powiedział, że kocha inną i nic już do mnie nie czuje.- powiedziałam przez łzy.
Ni: Naprawdę, ja bym takiej dziewczyny jak ty nigdy nie skrzywdził- powiedział Niall siadając bliżej mnie.
N: Przecież ty mnie wogóle nie znasz...?- powiedziałam uśmiechając się do niego.
Z: No to może na poprawe twojego humoru coś będziemy fajnego robić? Jakieś pomysły?-spytał klaszcząc w ręcę.
H: To może butelka?-spytał uśmiechając się szeroko i przy tym puszając mi oczko.
Lo: Okey.
N: Okej, tylko pójdę się przebrać, bo wyglądam okropnie.- powiedziałam i poszłam na górę się trochę ogarnąć. Przbrałam się w to: http://allani.pl/zestaw/605732. I poszłaś do chłopaków na dół. Graliśmy bardzo długo. Cieszyłaś się , że Zayn do ciebie zadzwonił i się spotkaliście. Chłopaki byli tacy pogodni i mili. Zupełnie zapomniałaś o wszystkim co cię dzisiaj spotkało, Nawet o tym nie myślałaś.
Li: Która to już godzina?- spytał LIam patrząc na zegarek.- U już 23.00 Powoli się będziemy zbierać.
N: Proszę a nie możecie zostać na noc u mnie?- powiedziałam robiąc słodkie oczka.
Ni: Dla ciebie wszytko!- wykrzyczał Niall, i wszyscy się zgodzili.
 Poszliśmy na górę i pokazałam chłpcom gdzie spać. Kiedy już się umyłam przyszedł do mnie Zayn.
H: Nadia?-spytał pukają do moich drzwi.
N:Tak Harry?
H:Słuchaj bo jest sprawa...
N: Wal.
H: Bo ja nie mam gdzie spać...
N: Wskakuj do mnie pod kołdrę.-powiedziałam odkrywają kawałek kołdry.
H: Naprawdę?
N: Tak wskakuj- powiedział po czym Harry wskoczył mi pod kołdrę.-Harry?
H:Tak?
N: Mogę się do ciebie przytulić?
H:Pewnie-powiedział i przytuliłam się do jego torsu i zasnęłam.
Następnego dnia rano.
 

niedziela, 3 lutego 2013

Rozdział 1

-Matko co ja mam robić!- krzyknęłam sama do siebie. -Zadzwonię do Alana- wzięłam telefon do ręki i wykręciłam numer do Alana.-No cześć, nudzi mi się, przyjdz po mnie pójdziemy gdzieś razem. -Wiesz co to jest dobry pomysł, bo muszę ci coś powiedzieć, o 14.00 w parku.-powiedział stanowczo Alan.
-Dobrze.-rozłączyłam się i spojrzałam na zegarek, była 12.00, więc miałam dużo czasu, zastanawiało mnie jednak czemu Alan był dla mnie taki ni miły, ale okey. Grzebałam w telefonie i zobaczyłam, że ktoś do mnie dzwoni, nie wiedziałam kto to. -Halo?- spytałam.
?:Nadia?
N: Tak, a kto mówi?
Z: Właśnie, Zayn pamiętasz mnie jeszcze?- PAMIĘTAM! Zayn mój najlepszy przyjaciel z dzieciństwa. Nie gadałam z nim dobre 5 lat.
N: Zayn, jak ja cię dawno nie widziałam, stęskniłam się!
Z: Ja też! Słuchaj mam dzisiaj trochę wolnego, może do ciebie wpadnę?
N: No okey, może o 17.00, mieszkam na Smail street 2.
Z: Okey, to ja będę o 17.00 u ciebie!
 N: Okey, to pa!
Z: Pa do zobaczenia.
Ale byłam podekstytowana tym telefonem od Zayna. Tak dawno go nie widziałam, kompletnie o nim zapomniałam. Nawet nie wiem jak teraz wygląda! Dochodziła 13.00 postanowiłam zacząć się szykować. Ubrałam się w to: http://urstyle.pl/styl/kamciakama8787/stylizacja/lato-lato-3/
Szłaś w stronę parku i widziałaś już Alana, miał dziwną minę.
 

Bohaterowie.

Proszę, macie bohaterów :
Nadia rudowłosa 17-latka, mieszkająca od dzieciństwa w Londynie. Jest pogodna mimo śmierci swoich rodziców, mieszka od 2 lat sama i pracuje. Jest lubiana, chociaż nie chodzi do szkoly.
Alan 18-letni chłopak Nadi. Chodzi do szkoły, lecz jest strasznie zarozumiały.

Louis 21- letni wokalista boysbendu One Direction. Ma wielkie poczucie humoru i potrafi rozbawić nawet w tych najgorszych chwilach.
 Niall wiecznie głodny 19- latek, irlandczyk jest śmieszny i... głodny!
Zayn 20- letni muzumanin. Jest przystojnym chłopakiem i dobrym przyjacielem.

 Harry 19 letni chłopak, zboczony i lokowaty kochający nastolatek ^^.
 
Liam 19-letni chłopak, nie krzywdzący nikogo. Choodzi z Daniell Peazer






I są bohaterowie. Mogą być? Dla mnie tak. Pozdrawiam Malikowa.
 

Nowy blog!

Czeeeść ! To jest mój blog o 1D, w którym znajdziecie ciekawe rozdziały, które niedługo zacznę. Jako pierwszych ( potem ) pokarze bohaterów i wogóle. Zapraszam do czytania i komentowania!
Natalia.