wtorek, 5 lutego 2013

Rozdział 4

Poszliśmy w jakieś miejsce, w które Harry nie chciał mi powiedzieć. Po drodze szliśmy za rękę i śmialiśmy się. Wtedy doszliśmy do dużego budynku, do którego od razu weszliśmy.
N: Harry, możesz już mi powiedzieć, gdzie my do cholery jesteśmy?
H: Tak bardzo chcesz wiedzieć?
N:Tak muszę wiedzieć!
H: No to patrz.-powiedział i otworzył drzwi gdzie było pełno płyt z muzyką. Tak bardzo chciałam tu przyjść. Widziałam to miejsce w gazetach i internecie, ale to pomieszczenie robiło takie wrażenie.
N: Harry, skąd ty wiedziałeś, że chce tu przyjść- powiedziałam i poleciała mi łza.
H: No wiesz, ja też chciałem tu przyjść. A teraz wybierz tyle płyt ile chcesz, ja zapłacę- uśmiechną się i przytulił mnie do siebie.
N: Naprawdę?
H: Tak, kupie ci, żebyś tylko była szczęśliwa.
N: Dziękuje- rzuciłam się na niego i pocałowałam w policzek.
H: A tearz chodz znajdziemy jakieś płyty.- poszliśmy i znalazłam tyle płyt moich ulubionych zespołów np. ACDC albo Nirvana i Linkin Park i Bruno Marsa i Eda Sheerana. Harry był cały czas był przy mnie i trzymał mnie w pasie i kiedy już wybrałam kilka płyt poszliśmy do kasy i loczek zapłacił.
H: Mam jeszcze jedną niespodziankę dla ciebie.
N: Nie za dużo tego na dziś?
H: Nie chodz.- złapał mnie za rękę i zaprowadził mnie do parku. Szliśmy w stronę jakiejś ławki, gdzie siedziało już 2 chłopaków. Podeszliśmy do nich, siedzieli w ciemnych okularach i kapturach.
H: A więc droga Nadio. Mówiłaś, że lubisz Eda Sheerana i Bruna Marsa, tak?
N: NO tak.
H: A więc poznaj- wtedy wstali z ławki i zdjeli kaptury i okulary.- To jest Bruno a to Ed.
B: Cześć.
E: Cześć, serio jesteś ładna jak opowiadał Harry.-uśmiechną się do mnie rudy chłopak.
N: Ale to jest nie możliwe, że to wy, ja nie wieże. Ale to wy, o Boże. NIe no Harry zabije!


 Gadałam z chłopakami jeszcze przez jakąś chwile, byłam taka podekstytowana, tym że spodkałam swoich idoli.
B: Ja muszę już zmykać, Nadia daj mi swój numer tel.
E: Ej ja też chce!
N: Dobra już dyktuję.
Podyktowałam im swój numer a oni mi swój. Wróciliśmy z Harrym do domu.
N: Harry dziękuje.
H: NIe ma za co. Chodzmy odsuchajmy płyt co kupiliśy.
N: Dobrze- i pocałowałam go tym razem w usta. Całowaliśmy sięnamiętnie przez jakąś chwilę i kiedy się od siebie odkleliśmy poszliśmy do domy.
W domu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz