piątek, 8 lutego 2013

Rozdział 7

* 4 miesiące później
Zblirzają się święta i przygotowanie do gwiazdki. Zostało na tylko 7 dni, żeby kupić prezenty. Mam już dla wszystkich kupione, tylko nie mam dla Harrego. Dla Nialla kupiłam sweter w norweskie wzory, dla Louisa dwie bluzki w paski, dla Zayna nowe buty i dla Liama koszulę w kratkę. Tylko nie mam dla Harrego. Przez trzy dni chodziłam po sklepach i wreszcie znalazłam. Cały tydzień mijał bardzo szybko. I nareszcie doczekaliśmy się. O 16.00 mieliśmy zacząć, więc obudziłam się o 6.00 rano. Zaczęłam gotować i robić babeczki.
Nie zabrakło oczywiście przy mnie Nialla.
Ni: Coooo tam gotujesz?
N: Nie powiem.
Ni: Powieeedz.
N: Nie powiem i koniec. Amen.
H: Co tam pieczesz?- spytał łapiąc mnie w tali i całując w szyję.
N: Dowiecie się o 16.00.
H: Dobrze.
Lou&Z&Li: Co tak pięknie pachnie?
N: Kur... dowiecie się na kolację, a teraz zajmijcie się sobą, bo muszę mieć tu spokój. Wynocha!-krzyknęłam i wszyscy wyszli z kuchni. Robiłam wszystko tak długo, że jak spojrzałam na zegarek była już 15.00 i postanowiłam się pójść przebrać zamykając drzwi od kuchni na klucz. Poszłam na górę umyłam włosy i ubrałam się w ten zestaw : http://www.ubiore.pl/style/119261/?action=save . Oczy podkreśliłam eyelinerem i włosy spiełam w koka. Schodziłam na dół i napotkałam się na mojego chłopaka.
H: Woo, wyglądasz...
N: Tak wiem.
H: Schodzimy?
N: Ta.

Poszliśmy z Harrym na dół oczywiście trzymając się za ręce.
Li: Idą!
Z: No ile można?!
N: No można.
Ni: No chodzcie siadamy bo już nie mogę wytrzymać!
Usiedliśmy do stołu, ja miedzy Harrym a Zaynem. 
N: Ej chłopaki mam do was pytanie.
1D: No?
N: A wy lubicie The Wanted?- na moje słowa Niall zakrztusił się barszczem- Czyli nie?
Lou: No wiesz nigdy z nimi nie gadaliśmy...
N: Aaa...
Ni: A czebu siem pyuaaad- pwiedzial Niall z zapchaną buzią jedzeniem.
N: Nie tak poprostu.
Z: A ty ich lubisz?
N: No nawet, nie moge powiedzieć, że nie.- po moich słowach Harry i Liam się do siebie usmiechnęli.-i resztę kolacji przesiedliśmy w ciszy. Nadszedł czas na prezenty.
Ni: Preeezenty czaas otwooczyć! - poszliśmy otworzyć prezenty. Od Nialla dostałam wieeelgaśną Nutelle, od Liama Sweter w norweskie wzory..., od Louisa bluzka w paski( no co za zbieg okoliczności Liam i Lou)  a od Zayna czapkę z Obeya i kilka bluzek z moimi ulubionymi zespołami.
H: Nadia a dla mnie?
N: No a dla mnie?
H: Właśnie chodz na górę to ci go dam
N: No właśnie ja tez mam go na górze dla ciebie.- chwyciła mnie za ręke i poszliśmy do naszej sypialni.
H: No to co na 3. Raz dwa trzy- wyciągneliśmy dwa czerwone pudełka. Dałam je mu a on mnie. Otworzyłam a w nim była branseletka z Napisem " Harry". 
H: Wow. Normalnie myślimy tak samo.- dziwny zbieg okoliczności bo ja dałam Hazzie branseletke z moim imieniem.
N: Jeju.
H: Ojej.- popatrzyliśmy sobie w oczy i pocałowaliśmy się apotem utkwiliśmy w uścisku przez jakieś 5 minut.  Postanowilismy pójść na http://www.blogger.com/blogger.g?blogID=3527358042757973370#editor/target=post;postID=1526136233821069115dół do chłopaków. I usiedliśmy z nimi na kanapie i zastanawialiśmy co będziemy robic dalej.
H: To może pogladamy filmy te świąteczne, dzisiaj leci mój ulubiony '' To właśnie miłość''
N: Ojej to mój też.-uśmiechnęliśmy się do siebie.
Lou: To co maraton filmów świątecznych?
Wszyscy: Taak!- oglądaliśmy wszystkie filmy do północy oczywiście nie wytrzymałam i zasnęłam na Harrym, później Harry a na mnie Zayn i Niall.
Następny dzień na kanapie
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz