Pojechaliśmy najpierw do domu mojej dawnej przyjaciółki Julki. Podjechaliśmy pod jej dom i zapukałam do drzwi. Nikt nie otwierał więc zapukałam jeszcze raz i wtedy drzwi się otworzyły. Stanęła w nich dziewczyn w moim wieku. Uśmiechnęłam się do niej , a ona tylko zmarszczyła czoło. N: Nie poznajesz mnie?
J: Y, a kto ty?
N: No Nadia.
J: A ta Nadia. Cześć, dawno a tobą kontaktu nie miałam. A on to kto?-spojrzała w stronę Harrego.
N: A właśnie, to jest Harry. Harry to jest Julka.
J: To ten Harry z 1D?
N: Tak.
J: A co on tu robi?
N: Stoi.
J: Nie wiedziałam, ja się pytam co on z tobą tu robi?
N: No, nie ważne.
J: Okey. Słuchaj nie mogę was zaprosić, bo mam bałagan i się uczę do matury.
N: Aha, aha.
J: Dobra to cześć-i zamknęła na drzwi przed nosem. Co się z nią dzieje? Przecież, kurde.
A zresztą, pieprzyć ją.
N: Harry, kiedy wracamy do domu?
H: Znaczy do Londynu?
N: No.
H: Za 3 godziny mamy samolot.
N: Aha, okey.
Pojechaliśmy do hotelu i się spakowałam. Rozmawialiśmy jeszcze trochę z Harrym
N: Harry, a co będzie jak mnie wasze fanki nie zakceptują?
H: Muszą cię zakceptować.
N: A co jeśli nie? Będę ofiarą mediów albo na TT będą do mnie wysyłać różne wiadomości?
H: Nie będą zobaczysz- chwycił moją twarz i złorzył ciepły pocałunek na moich ustach.-Idę jeszcze do chłopaków na chwile, zaraz do ciebie wrócę, kocham cię- uśmiechnął się do mnie przyjaźnie.
N: Ja ciebie też.- wyszedł z pokoju. Połorzyłam się na łóżku i zaczęłam płakać. Nie wiedziałam z jakiego powodu. Przypomnieli mi się moi rodzice, zawsze mnie kochali, robili wszystko, żebym tylko była szczęśliwa. I jakbym tylko nie zagadała taty jak jechaliśmy samochodem to by jeszcze żyli. Ale nie mogę się nad sobą tak użalać muszę być silna. Wtedy wszedł do pokoju Harry i szybko do mnie podszedł i mnie przytulił.H: Co się stało?
N: Nic.
H: No powiedz mi proszę.
N: Bo przypomnieli mi się moi rodzice.
H: Nie płacz już. Ja nie mogę patrzeć jak cierpisz. Nie płacz proszę.- przytulił mnie do siebie jeszcze bardziej i pocałował w czoło. Zbliżała się godzina odlotu więc poszłam do łazienki się ogarnąć. Ubrałam się w to: http://www.ubiore.pl/style/119047/ . Jechaliśmy już na lotnisko i wsiadaliśmy do samolotu. Byliśmy już w Londynie, wysiadaliśmy z samolotu i wtedy już nic nie pamiętam. Obudziłam się w szpitalu. Otworzyłam oczy i poczułam, że ktoś trzyma moją rękę.
N: Harry?
H: Nadia, słyszysz mnie?
N: Tak.
H: Nareszcie myślałem, że się już nie obudzisz.
N: A co się stało? Gdzie jest reszta?
H: Kiedy wysiadaliśmy z samolotu zasłabłaś i spadłaś ze schodów i wylądowałaś w szpitalu. A reszta chłopaków jest na dworze. Śpisz już tu kilka dni. Jesteśmy przy tobie cały czas.
N: Naprawadę? Jeju, dziękuję. Nie musieliście.- Do pokoju wbiegła reszta chłopaków i rzuciła się na mnie, aż nie mogłam oddychać


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz